To się dzieje za szybko…
Ludzie tak szybko pojawiają się i odchodzą.
Dziś nie będzie (ku radości antyfanowskiej części widowni) żadnego smętnego felietonu o miłości, radości życia i innym szczęściu.
Drogi, które wybieramy dla siebie, często prowadzą do rozdzielenia wspólnych dróg z najbliższymi.
Ile to już lat się znamy…? Pamiętasz, jak zaczynaliśmy…? Nie. Nie pamiętasz, a nawet jeśli to nie wiesz, że to piszę…
S. 17:15:34
mam tego dość…
Azur3 17:15:39
czego?
S. 17:15:41
dziennik, zaczyna się zmieniać
S. 17:15:44
wszystkiego
Azur3 17:15:51
mnie też?
S. 17:16:26
to się zabij
Azur3 17:16:35
nie.
Azur3 17:16:40
mam jeszcze dla kogo żyć
S. 17:16:42
czerwone niebo
Azur3 17:16:55
gdzie?
S. 17:17:07
u mnie, czerwona poświata spowija niebo
Azur3 17:17:16
lubię jak tak jest
S. 17:17:35
ja mam wtedy większą chęć…
Azur3 17:17:45
na?
S. 17:17:47
żeby kogoś zabić
Azur3 17:17:58
hmm.
S. 17:18:25
nie obchodzi mnie co pomyślą ludzie kiedy już się stanę… sobą
Azur3 17:18:25
daj znać jak wrócisz bracie.
S. 17:18:29
mam ich gdzieś
S. 17:18:46
teraz liczy się tylko (…)
Azur3 17:18:49
daj znać jak wrócisz.
S. 17:18:50
resztę mam gdzieś
S. 17:18:53
żegnaj
Azur3 17:18:58
do widzenia.
S. 17:19:04
nie tym razem
S. 17:19:10
jak wrócę
S. 17:19:21
możesz mnie wymazać
Azur3 17:19:29
dobrze. ale wrócisz.
S. 17:19:48
jakby N. o mnie pytała
S. 17:19:55
to powiedz jej że nadszedł mój czas
Azur3 17:19:57
co z dziennikiem?
S. 17:20:01
żegnaj człowieku
Azur3 17:20:16
do widzenia bracie.
Ale wrócisz. Obiecałeś mi coś.
N. wiem, że to czytasz. Nie musisz więc pytać. Wiesz już co nadeszło.
Ehhh, to taki dziwny dzień. Z pozoru jest ok, ale jeśli się przyjrzeć bliżej, to dostaję cios za ciosem (a jeszcze sześć i pół godziny do północy). Cóż… Płynę z prądem. Będzie co ma być.
Dziś nie pozdrawiam nikogo, i nie dziękuję nikomu. Jakoś tak wyszło, nie mam za co.

Cóż… odbiór.